Mała wioska na krańcu Pogórza Ciężkowickiego, administracyjnie w gminie Ryglice – Bistuszowa, o której wzmianki pojawiają się już w XI wieku. A to przy okazji donacji, której dokonała druga żona Władysława Hermana – Judyta na rzecz Benedyktynów tynieckich, którzy niepodzielnie dzielili i rządzili w tych okolicach. Od XV stulecia była własnością szlachecką. Była świadkiem rzezi galicyjskiej 1846 roku. Dziś mało kto pamięta o historii, raczej zachwyca się urokami krajobrazowymi tego miejsca, ulokowanego w Paśmie Brzanki. Tam też znajduje się piękny dworek, który wniesiono końcem XVII wieku. Z pierwotnej bryły zostało mniej niż niewiele, ale nie narzekajmy, bo budynek w ostatnim momencie został odrestaurowany, gdyż mógł podzielić los Atlantydy i zapaść się pod ziemię. Najstarsi mieszkańcy Bistuszowej pamiętają, że jeszcze w latach powojennych na terenie wsi stały dwa dworki: Pierwszy, dziś już nieistniejący, należał do potomków ostatniego starosty nowotarskiego Franciszka Rychtera, drugi, cudem ocalały, w latach 1882-1946 był własnością rodziny Bossowskich herbu Ślepowron. U szczytu świetności majątek tej rodziny liczył 150 hektarów.
Sam dworek to parterowy budynek w stylu klasycystycznym, z gankiem kolumnowym. Wystawili go przedstawiciele rodziny Burzyńskich herbu Pobóg, którzy byli panami na Bistuszowej od XV do schyłku XVIII wieku. Posiadłość otacza prawie czterohektarowy park, w którym znajdują się dwa stawy oraz tysiącletni dąb. Po II wojnie światowej, w wyniku reformy rolnej został znacjonalizowany i przekazany Gromadzkiej Radzie Narodowej. A że „państwowe było niczyje”, często zmieniał swoje przeznaczenie. Mieściło się w nim przedszkole, ośrodek kolonijny, szkoła czy inne instytucje. I z roku na rok popadał w coraz większą ruinę.
Los odwrócił się w 2002 roku, gdy to, co pozostało z dworku postanowił wykupić prywatny właściciel. Doprowadzanie do stanu używalności trwało trzy lata. Rewaloryzacji poddane zostały także park, w który pojawiły się nowe klomby, trawniki i alejki. Nasadzono też nowe drzewa.
