Niby typowy, książkowy klasycystyczny dwór. Prosty, parterowy, nakryty czterospadowym dachem i czterokolumnowym portykiem poprzedzającym wejście. Przy dworku – lamus. Jednak jego historia jest ze wszech miar fascynująca. Splatają się w niej wątki sporów religijnych, duch malarstwa, piękno muzyki. I ludzie, którzy dawali ducha temu wyjątkowemu miejscu. Ale po kolei. Jest rok 1598. Do Lusławic, których właścicielem był wówczas Abraham Błoński przybywa Włoch, Faust Socyn. To jeden z filarów rozwijającego się wówczas arianizmu. Arianie, zwani też antytrynitarzami ze względu na odrzucanie dogmatu o Trójcy Świętej, w naszym kraju byli znani jako Bracia Polscy albo właśnie socynianie. Prócz potępionych przez Kościół poglądów religijnych wyróżniali się wielkim pacyfizmem, czego dowodem miały być noszone drewniane miecze. A Lusławice były jednym z ich najbardziej znanych miejsc działania. Od 1570 roku działała tu akademia ariańska a także drukarnia, która znajdowała się na małej wysepce, zwanej Wenecją. Socyn trafił tu z Krakowa po pobiciu przez studentów i licznych wcześniejszych prześladowaniach. W Lusławicach dokonał też swojego żywota 3 marca 1604 roku. Jego nagrobek miał znajdować się w centrum wsi. Pół wieku później kończy się etap ariański w dziejach Lusławic w związku z faktem przejścia na katolicyzm kolejnego właściciela wsi Achacego Taszyckiego. Po zborze ariańskim pozostał dziś dworski lamus. Jednak gdy w latach 70. XIX wieku w Lusławicach rozpętała się zaraza, dla odwrócenia morowego powietrza za radą ówczesnego proboszcza miano wykopać ciała arian, w tym Socyna, i wrzucić je do Dunajca. To jednak nie do końca potwierdzona legenda. Później, staraniem unitarian amerykańskich wybodowano mauzoleum poświęcone Socynowi, które zaprojektował Adolf Szyszko-Bohusz. Centrum owego mauzoleum, ulokowanego w zespole ogrodowo-pałacowym stanowi kamień, pod którym miano złożyć ciało działacza reformacji.
Po raz drugi w dziejach piękno Lusławic odkrył słynny malarz Jacek Malczewski (1854-1929). Działo się to w latach 20. minionego wieku. Otóż Malczewski od 1919 roku odwiedzał mieszkające tu swoje dwie siostry – Helenę Karczewską i Bronisławę Malczewską, które dzierżawiły część dworku, który od 1906 roku był własnością krakowskiego rodu Vayhingerów. Nadto w pobliskich Charzewicach osiedliła się córka artysty – Julia Meysnerowa. Gdy w 1921 roku Malczewski zrezygnował z funkcji profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, jego wizyty w Lusławicach były coraz częstsze aż w końcu – w 1923 roku – podjął decyzje o przeprowadzce na wieś. Mieszkał tam przez trzy kolejne lata, po czym wrócił do Krakowa, gdzie zamieskał przy ul. Anczyca.. W dworku założył szkółkę malarską dla uzdolnionych wiejskich dzieci, zaś sam budynek niejednokrotnie uwieczniał na swoich płótnach, czyniąc zeń archetyp dworku szlacheckiego.
Po II wojnie światowej dworek na szczęści nie został upaństwowiony. Był nadal własnością Vaihingerów. Część pomieszczeń wydzierżawiono na izbę porodową a potem na ochronkę. Mimo, że jeszcze w 1948 roku został on wpisany do rejestru zabytków, podupadał. Rzecz się zmieniła w 1975 roku, gdy dworek lusławicki wraz z zespołem parkowym przeszedł na własność światowej sławy kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. Nie dość, że budynek odzyskał swój dawny blask, to dodatkowo na 16 hektarach kompozytor założył unikatowe arboretum, na które składa się ponad 2000 drzew i krzewów przywiezionych z całego świata.
W 2005 roku Krzysztof Penderecki powołuje do istnienia Europejskie Centrum Muzyki, które obecnie jest narodową instytucją kultury. W sąsiedztwie pałacu powstaje sala koncertowa, w której odbywają się także warsztaty oraz kursy muzyczne.
W 2021 roku, zgodnie z wola Maestro, zespół parkowy i pałac przeszedł na własność Skarbu Państwa. Transakcja, która obejmowała nabycie dworu, ogrodu oraz pamiątek po Krzysztofie Pendereckim opiewała na ponad 23 miliony złotych. Opiekę nad całością sprawuje Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego.
