Dworek Koryznówka

4 Min. odczyt

W cieniu wiśnickiego zamku Kmitów i Lubomirskich i sąsiedztwie byłego klasztoru karmelickiego a dziś surowego więzienia napotykamy na drewniany, kryty gontem dworek czy raczej większy dom. Z zewnątrz niepozorny, ale historycznie niezwykle cenny. To „Koryznówka”, od początku po dziś dzień własność rodziny Serafińskich. Dworek wybudował Leonard, prawnik z wykształcenia z myślą o letim domu. Sam mieszkał niedaleko, bo w jednej z kamienic w Wiśniczu. Po awansie na notariusza w Bochni nie chciał zrywać więzów z Wiśniczem i od niejakiego Koryzyny, dworzanina Lubomirskich, odkupił kawałek ziemi i wystawił na nim, mówiąc dzisiejszym językiem, daczę, niewielki drewniany domek.

Nie to jednak jest najciekawsze. W latach 70. i 80. często bywał tu wielki malarz Jan Matejko. I nie tylko z powodu przyjaźni z właścicielami, urokliwych krajobrazów, ruin zamku czy pięknej zabudowy rynku. Ale także wiedziony głosem serca, gdyż zakochał się w Teodorze, siostrze żony właściciela dworku – Joannie. Z Teodora wziął ślub w 1864 roku. Doczekali się sześciorga potomstwa. Małżeństwo było jednak bardzo burzliwe. Dla Matejki Wiśnicz i okolice były miejscem wytchnienia od krakowskiego zgiełku. A gdy malarzowi oraz Serafińskim powiększała się rodzina, domek powiększono a z czasem miast letniskowego, stał się całorocznym miejscem zamieszkania.

Po śmierci Jana Matejki, która nastąpiła 1 listopada 1893 roku, właściciele  „Koryznówki” postanowili ocalić od zapomnienia wiele pamiątek, które pozostały po jednym z najwybitniejszych polskich malarzy w historii Polski. Są to osobiste listy malarza, szkice, rozmaite bibeloty. I w ten sposób powstało unikatowe Muzeum Pamiątek po Janie Matejce, oficjalnie otwarte w maju 1981 roku. Chociaż, gwoli ścisłości, już w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku Tomasz Serafiński wraz z siostrą częściowo udostępniali tę kolekcję. Dziś jest to Oddział Muzeum Ziemi Tarnowskiej.

W latach II wojny światowej Serafińscy mocno zaangażowali się w ruch niepodległościowy związany z działalnością Armii Krajowej. Zaś „Koryznówka” była miejscem, w którym znajdowali schronienie ukrywający się przed okupantem. Najsłynniejszym był rotmistrz Witold Pilecki, który w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku wraz z dwoma towarzyszami Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim dokonał ucieczki z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przez Alwernię Tyniec, Wieliczkę i Bochnie dotarli do Nowego Wiśnicza. I tu kolejna ciekawostka. Otóż Witold Pilecki od 1939 roku posługiwał się sfałszowana kenkartą wystawioną na nazwisko Tomasza Serafińskiego. Był to porucznik Wojska Polskiego, który nieopatrznie pozostawił swoja legitymację ubezpieczeniową w jednej z przychodni warszawskich. Z czasem podmieniono zdjęcie i Witold Pilecki przez jakiś czas posługiwał się fałszywymi dokumentami na nazwisko Serafiński. Z taką tożsamością dał się aresztować i wywieźć do obozuzagłady we wrześniu 1940 roku. Gdy znalazł się w „Koryznówce” miał sposobność poznać się z prawdziwym Tomaszem Serafińskim, który skontaktował Pileckiego z miejscowymi oddziałami AK. W Wiśniczu Pilecki zaczął też pisać raport na temat zbrodni, których dokonują Niemcy na więźniach w Auschwitz. Planował też przeprowadzenie ataku na obóz.

Dziś obecność tych dwóch wielkich Polaków w skromnym i niepozornym dworku upamiętnia tablica, którą odsłonięto w 2008 roku.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy